Waldemar Heym

Waldemar Heym urodził się w 24 lutego 1883 roku w Neuguth, w powiecie chełmińskim, w ówczesnych Prusach Zachodnich. Od roku 1888 mieszkał wraz z rodzicami w Wąbrzeźnie (Briesen), gdzie jego ojciec pracował jako rektor. W 1902 roku, w Brodnicy uzyskał maturę. Etnologia i prehistoria nie były jeszcze kierunkami studiów ok. 1900, aby uzyskać wykształcenie zawodowe. Heym kontynuował więc naukę w Marburgu – studiując języki antyczne (łacina, greka, hebrajski) Podczas stażu wędrował i jeździł rowerem i poznawał swoją zachodniopruską ojczyznę. W 1910 roku został nauczycielem w Gimnazjum w Kwidzynie. W 1916 roku został powołany do wojska i brał udział w I wojnie światowej. Szczególnie walki pod Verdun pozostawiły traumatyczne wspomnienia i piętno na jego psychice. Często wspominał później dzieciom o tych krwawych dniach W 1919 roku ożenił się. Jego żoną została nauczycielka pochodzącą z Lubawy. Była dla niego pełną zrozumienia, wspierającą partnerką. Wkrótce, poza obowiązkami szkolnymi, Heym podjął znowu wędrówki w teren i obserwacje oraz zbierał i kolekcjonował skorupy, sprzęt chłopski i rzemiosło artystyczne, a także stare meble i obrazy, które początkowo gromadził w mieszkaniu, a później duża część zbiorów powędrowała w 1925 r. do muzeum. Mieszkanie pozostało jednak do końca „małym muzeum”, pełnym pamiątek i zabytków. Wybuch drugiej wojny światowej napawał go wielkim pesymizmem. Martwił się o niedawnych uczniów, który powoływani byli teraz na front. Nie zapomniał ciągle jeszcze okropności I wojny. W 1939 roku, z powodu zmian administracyjnych i okupacji, mógł swobodnie odwiedzać i badać strony rodzinne. Wiele razy bywał na badaniach wykopaliskowych w powiatach: Rypin i Lipno. Lata spędzone w Kwidzynie były dla niego bardzo szczęśliwe. Tu urodziło się jego pięcioro dzieci. Posiadał też duże grono przyjaciół, piękne mieszkanie wypełnione starymi meblami i obrazami. Miał satysfakcję z pracy w szkole, a budowanie i tworzeniem muzeum w przyjaznym, zaufanym otoczeniu dawało mu ogromne zadowolenie i był nim w pełni pochłonięty. I wtedy przyszło kolejne załamanie: rozdzielenie z rodziną, która musiała uciekać a on pozostał dopilnować ostatnich prac związanych z ewakuacją muzeum. Rodzina obawiała się, że nie będzie mógł rozstać się z dawną ojczyną i muzeum. Podjął próbę ucieczki, na rowerze zabierając jeszcze wyjęte z ram obrazy. Taki był – ratował zabytki, nie dbając o siebie. Przez Pomorze dotarł do miejscowości Weissenfeld w Saksonii, do jednej ze swoich sióstr. Tam spotkał też żonę z dziećmi. Do roku 1955 pracował tam w bardzo ciężkich warunkach w szkolnictwie i ubolewał nad stratą stron rodzinnych. Było dla niego wielką radością, kiedy mógł przenieść się za zachód w ramach akcji łączenia rodzin. W latach 1959-60 mieszkał w Olderup w powiecie Hunsum, a następnie w latach 1960-1967 w Celle. Tam też pisał jeszcze dużo i szkicował z pamięci. Radość sprawiały mu odwiedziny dawnych uczniów oraz spotkania dawnych mieszkańców. W ostatnich latach życia paraliż prawej ręki uniemożliwiał mu pisanie. Opowiadał rodzinie o Kwidzynie, o regionie dolnej Wisły. Zmarł 9 stycznia 1967 roku w Celle.

Opracowano na podstawie: S. Tatara, Muzeum w Kwidzynie, “Krople Historii” nr 20/ 2011 r. ; uzupełniony przez Magdalenę Sadkowską.