Tadea Bartnicka

Urodziła się 17.08.1909 roku w Różynie koło Kijowa w osadzie cukrowniczej. Ojciec Aleksander Groza był głównym księgowym w cukrowni. Te same obowiązki pełnił po wyzwoleniu w Kwidzynie w Wydziale Zdrowia. Matka Henryka z pochodzenia była Angielką, nazywała się Dine. Szkołę powszechną ukończyła w 1924 roku w Krasnym Stawie, a średnią Przemysłowo-Handlową w 1928 roku w tym samym mieście. Po rocznej pracy na praktyce w Zarządzie Miejskim jako maszynistka wyjechała w 1929 roku w lipcu do Łucka na Wołyniu i tam pracowała jako maszynistka w Dyrekcji Lasów Państwowych. W 1933 roku wychodzi za mąż za leśniczego Zdzisława Bartnickiego, który z chwilą wybuchu wojny jako kapitan rezerwy służy w 9 Batalionie Pancernym Lublin. Internowany w Rumunii, skąd przedostaje się do Anglii i służy w polskiej brygadzie spadochronowej.

Tadea Bartnicka wraz z uciekinierami w liczbie 32 Polaków przybywa do Krasnego Stawu do rodziców w końcu września 1939 roku. W czasie okupacji pracuje w Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik” jako księgowa i magazynierka w Wysokim pow. Krasnystaw. Z początkiem 1940 roku przeniesiona zostaje jako pracownik biurowy do mleczarni w Krasnymstawie. Od października 1939 roku do lipca 1944 roku działała w konspiracji w ZWZ później w AK jako kurier w okręgu Lublin-Warszawa, a następnie jako szef BIP IV Rej. Krasnystaw. Tam też zwerbowała do pracy niedawno zmarłego dr docenta hab. Stanisława Świecia z Kliniki Chirurgicznej w Gdańsku i dr Jana Matysiaka – doktora internisty – obecnego dyrektora interny w Krasnymstawie. Równocześnie współpracował z nią mgr Zygmunt Tokarzewski – dyrektor muzeum w Krasnymstawie.

Od lipca 1941 roku pracuje jako robotnica w zlewni mleka w Siennicy Królewskiej Dużej – 7 km od Krasnegostawu. W dalszym ciągu związana jest z praca konspiracyjną. Po wyzwoleniu przyjechała do Nowego Portu w Gdańsku biorąc ze wszystkimi pracownikami udział w rozminowaniu portu. Zebrano wówczas 60 ton min. Jako pionierka w tej pracy otrzymała wraz z innymi dyplom od ówczesnego ministra E. Kwiatkowskiego. Po rocznej pracy w Gdańsku przyjeżdża do Kwidzyna na początku maja 1946 roku i podejmuje pracę na przyznanej działce przyzagrodowej.

Równocześnie społecznie działa w Lidze Kobiet, gdy przewodnicząca była Weronika Maszewska. Zakładała Koła Gospodyń Wiejskich m. in. w Rakowcu i prowadziła zebrania m. in. w Tychnowach. Była też przez trzy lata 1952-1955 prezesem w „Samopomocy Chłopskiej” w kole miejskim przy Powiatowym Zarządzie S. Ch.

W okresie od lutego 1956 roku do połowy roku 1957 pracowała w księgowości w PZGS-ie w Kwidzynie. W 1960 roku rozpoczyna pracę jako sekretarka w Technikum Młynarskim w Kwidzynie i tam pracowała od sierpnia 1960 roku do lutego 1965 roku do chwili przejścia na emeryturę.

Była utalentowaną i wrażliwą poetką, ponad wszystko miłującą Boga, ludzi i ojczyznę.

Mieszkała w Domu Pomocy Społecznej w Kwidzynie dwadzieścia jeden długich lat. Zmarła w kwietniu 1993 roku, miała 83 lata.

Moja jesień

Panie, pozwól mi odejść
Jesienią
Kiedy z brzóz złote sypią się
Liście
Kiedy buki się krwiście
Czerwienią
Kiedy klony się złocą
Ogniście
Panie, pozwól mi odejść
Jesienią
Kiedy wrzosy zakwitną
Liliowe
Niech położą mnie w ziemi
Ojczystej
Złoty piasek nasypią na głowę
Panie, pozwól mi odejść
Jesienią
Ale jeśli już taka
Twa wola
Niech odejdę, gdy mróz
Sczerni wrzosy
I w śnieg biały
okryje pola.

Panie, pozwól mi
odejść w pokoju
z czystym sercem
i w duszy mej ciszy
niech nikt z ludzi
nie będzie koło mnie
tylko jęk mój niech duch Twój usłyszy.

Opracowano na podstawie materiałów własnych pracowni regionalnej.